Bo ja się tak staram, czyli przepychanki w relacji – Marzena Kopta

Bo ja się tak staram, czyli przepychanki w relacji

Ja pra­cu­ję, pio­rę, sprzą­tam, gotu­ję, robię lek­cje z dzieć­mi, wożę je tu i tam… Tak bar­dzo się sta­ram!

I ona tu bia­do­li i pła­cze, ręce zała­mu­je, jak moja babu­lin­ka – nie­boszcz­ka, w far­tu­chu i chust­ką na głowie. 


Czy kie­dy­kol­wiek powie­dzia­łaś tak do swo­je­go part­ne­ra? A może zda­rzy­ło się, że tak pomy­śla­łaś, bo może na wypo­wie­dze­nie tego na głos zabra­kło Ci odwagi? 

Męż­czyź­ni mają nie­co inną wer­sję tego zda­nia, któ­ra brzmi:

To wszyst­ko, co robię, to dla Was! Żeby Wam dobrze było.

Nady­ma się i ciśnie­nie mu ska­cze. Gorą­co go oble­wa. Poja­wia się nie­od­par­ta chęć, by trza­snąć drzwia­mi i „na ryby wyjechać”.

Czę­sto sły­szę takie sło­wa, kie­dy pra­cu­ję z para­mi. Prze­rzu­ca­ją się taki­mi zda­nia­mi.

To nic inne­go, jak sku­pia­nie się na udo­wad­nia­niu, kto robi wię­cej i kto wkła­da wię­cej do rela­cji. To zwy­kła słow­na przepychanka.


Zobaczmy, co jest pod słowami


Zostaw sło­wa. O co tu tak napraw­dę chodzi?

Z pew­no­ścią cho­dzi tutaj o doce­nie­nie. Każ­da ze stron coś wno­si i potrze­bu­je doce­nie­nia.

Cho­dzi o poczu­cie, że to, co robisz jest widzia­ne, jest waż­ne i potrzeb­ne.  I choć powin­ni­śmy sami mieć tego świa­do­mość i doce­niać sie­bie, to i tak chce­my, aby w jakichś sło­wach zosta­ło to wyra­żo­ne rów­nież i przez tę dru­gą stronę.

Cza­sem pro­stym „dzię­ku­ję”,  cza­sem pochwa­łą pysz­ne­go obia­du, a cza­sem…. nic­nie­mó­wie­niem i daniem cza­su dla sie­bie.

Kobie­ty lubią sło­wa, a męż­czyź­ni ciszę i spo­kój, czy­li wyjazd „na ryby”.


I co z tym dalej zrobić?


Po pierw­sze: nie rzu­caj w niko­go gorą­cym kar­to­flem pt. Bo ja się tak sta­ram i To wszyst­ko dla Cie­bie.

Gdy ktoś we mnie rzu­ca kar­to­flem, to mam chęć mu go odrzu­cić i… robię to.
Odbie­ram te sło­wa jako pre­ten­sję, a nie proś­bę o bycie docenionym.

Po dru­gie: prze­stań się licy­to­wać kto robi i daje z sie­bie wię­cej. Bo jak to niby zmie­rzyć?

Zwa­żyć? Prze­li­czyć? Pro­cen­to­wo? Wprost pro­por­cjo­nal­nie?  A może statystycznie?

Po trze­cie: zasta­nów się, cze­go tak napraw­dę chcesz. Dotrzyj do swo­jej praw­dzi­wej inten­cji. Zapy­taj sie­bie: O co mi tak napraw­dę cho­dzi? A potem powiedz na głos to, co poja­wi­ło Ci się w gło­wie, w odpo­wie­dzi na to pytanie.

Chcę usły­szeć, że doce­niasz, jak bar­dzo się sta­ram, kie­dy robię to, i to, i to.
I potrze­bu­ję usły­szeć od Cie­bie taki komu­ni­kat: Widzę, ile robisz – dzię­ku­ję Ci.
A potem mnie przy­tul. – Ona

Jest mi trud­no sły­szeć, że „nic nie robię, nie anga­żu­ję się i jestem cią­gle zmę­czo­ny”. Pra­cu­ję tak dużo, bo chcę zapew­nić Wam to, cze­go potrze­bu­je­cie.
Jestem zmę­czo­ny i chcę, żebyś mi tego nie wypo­mi­na­ła.
Czy możesz dać mi godzi­nę dla sie­bie, kie­dy przyj­dę z pra­cy? – On

Po czwar­te: na począt­ku war­to usta­lić, co kto będzie wno­sić do rela­cji.
To coś, cze­go ludzie zazwy­czaj nie robią.

Zamiast tego rado­śnie myślą, że:

To oczy­wi­ste i nicze­go nie trze­ba ustalać!

lub

Jakoś to będzie…

lub

Będzie tak, jak u mnie w domu.

Takie rze­czy się usta­la i o nich roz­ma­wia. O tym, jak sobie to wyobra­ża­my i co na ten moment będzie dla nas dobre.

Po pią­te: potrze­by się zmie­nia­ją, oko­licz­no­ści się zmie­nia­ją i…. my się zmie­nia­my. Musi­my co jakiś czas roz­ma­wiać o tym, co już nas nie satys­fak­cjo­nu­je i cze­go teraz chce­my.

Jeśli tego nie robi­my, to…. rzu­ca­my w sie­bie gorą­cym, słow­nym kartoflem.

Po szó­ste: idź i roz­ma­wiaj o tym od razu, w momen­cie, kie­dy poczu­jesz, że poja­wi­ło się coś, co już Ci nie odpo­wia­da. Jeśli tego nie zro­bisz zako­piesz to pod dywan.

Nikt za Cie­bie tam nie posprzą­ta, a prę­dzej czy póź­niej będzie taka potrze­ba.  Im dłu­żej cze­kasz, tym wię­cej w Tobie trud­nych emo­cji. A im wię­cej emo­cji, tym trud­niej się spotkać.

Zasta­nów się… w jaki spo­sób doce­niasz innych? I jak pro­sisz o docenienie?

Podziel się w komen­ta­rzu swo­im doświad­cze­niem lub opinią.


Ści­skam z serca,

M.


Two­ja rela­cja kule­je, od daw­na się nie rozu­mie­cie i mija­cie, a może jeste­ście na skra­ju roz­sta­nia? Jeśli mimo to nadal chce­cie być razem i zale­ży Wam na napra­wie Waszej rela­cji – umów się ze mną na kon­sul­ta­cję.

Dzię­ki pra­cy ze mną ponow­nie zacznie­cie się wspie­rać, rozu­mieć, mieć wspól­ne cele i będzie­cie mieć szan­sę na powrót do szczę­śli­wej relacji.


Marzena kopta

Pracuję z właścicielami firm i zarządami. Uczę takiego stylu komunikacji z zespołem, który zmotywuje współpracowników do pracy, zapobiegnie konfliktom i niesnaskom, podniesie efektywność w pracy, a tym samym wyniki finansowe firmy.

Zaproszenie do newslettera

Bądź na bieżąco. Pierwsza dowiesz się o najnowszych wydarzeniach, podcastach, nagraniach video. 

Łap oferty. Korzystaj w warsztatów, szkoleń, wyzwań i kursów online, w niższej cenie.

Korzystaj z darmowych materiałów.

Zapisz się do mojego newslettera. Zawsze w poniedziałek o 9.

Chcę otrzymywać wiadomości i zgadzam się na przetwarzanie danych osobowych przez W dobrej relacji Marzena Kopta ul. E. Zegadłowicza 10/ 82, 41 – 200 Sosnowiec, NIP 644 318 94 07, zgodnie z Polityką Prywatności.

Przewiń do góry